DMP Karpacz – docenić motorsport.

drifting, dmp, karpacz idiota,

W ubiegłym tygodniu rozegrała się chyba najbardziej emocjonująca runda Driftingowych Mistrzostw Polski w Karpaczu. Trasa swoją charakterystyką miała przypominać japońskie „touge”, czyli miało być górsko, szybko i bardzo wąsko. Chociaż nie jestem sympatykiem tego sportu, to broń Boże nie chcę w mojej wypowiedzi nikogo atakować. Niemniej jednak rosnąca popularność latania bokiem ciągnie za sobą tłumy kibiców, których jak widać coraz trudniej opanować.

Cieszy mnie fakt, że federacjom driftingowym na całym świecie udało się uniknąć przynależności do FIA. Związki motorowe podobnie jak piłkarskie kojarzą mi się nieodłącznie z zarabianiem pieniędzy. Drifting to fajna, luźna dyscyplina dla zawodników i kibiców, nie działaczy i koncernów.

Kontynuując porównanie do PZM jeżeli na rundzie Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski załoga „zerówki” grzecznie poprosi kibiców o przejście za taśmę, a ci tego mimo wszystko nie zrobią, to odcinek zostaje odwołany. Tymczasem główną atrakcją DMP Karpacz był poniższy widok:

Z następnymi przejazdami nasz sympatyk logicznego myślenia znalazł inne miejsce do robienia swoich zapewne gównianych zdjęć:

Jak już pisałem nie mam zamiaru nikogo atakować, bo nie interesuje mnie od jak dawna na emeryturze byli pilnujący tam bezpieczeństwa panowie z balkonikami, ani ile lat do szkoły podstawowej uczęszczała najbardziej wygadana część kibiców. Dochodzę tylko do wniosku, że wychodzenie ze sportami motorowymi do ludzi mija się z celem. Jeżeli nie pokonasz całego kraju pociągiem i potem nie przejdziesz 2 kilometrów wzdłuż oesu, żeby w deszczu przez 4 sekundy zobaczyć przejazd swoich idoli, to nie docenisz tego czym tak naprawdę jest motorsport. Nie docenisz też ludzi, którzy poświęcili mu całe swoje życie.

drifting, dmp, karpacz, idiota

Na koniec onboard Pawła Treli. Czy wy chcielibyście stać przy barierce?

Autor: Marek Starzyński

Na co dzień jeżdżę autem bez klimatyzacji, tapicerki i wygłuszeń, za to z klatką i ciasnymi kubełkowymi fotelami. Dla mnie motoryzacja to jest właśnie ten kawałek blachy na drzwiach i trytka trzymająca zderzak. Dla mnie motoryzacja to rajdy, czyli nas dwóch w kaskach. Nie silnik, który klęknie, nie zderzak, który się urwie. To jest ten moment, kiedy dajesz z siebie wszystko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.